różowe okulary - naiwność?
Wiadomo, miewam problemy, gorsze dni oraz zdarza mi się widzieć świat w ciemnych barwach, ale mimo tego zawsze wracam do myśli - będzie lepiej. Przecież po każdej burzy wychodzi słońce, tego się trzymam. Myślę, że nie warto się załamywać. Nasze życie jest zbyt krótkie, aby marnować cenny czas na smutek. Spodziewam się, iż stawiając taką tezę, mogę wywołać niemałą burzę, która miałaby na celu uświadomienie mi, iż ciężko pozbierać się w niektórych sytuacjach. Rozumiem, że wiele ludzi musi zmagać się ze strasznymi problemami, które przeważnie wywołują łzy na ich twarzy. Ten świat tak jest skonstruowany, że niestety istnieją klęski. Przeraża mnie to, ale tak już jest. Tutaj znowu nieświadomie nawiązałam - poprzez ujawnienie moich uczuć - do tego, o czym chciałam pisać. Uczucia - to właśnie one zbyt często przeszkadzają mi w podejmowaniu prób racjonalnego myślenia. Chciałabym, aby wszystko było piękne, aby nie istniały choroby, głód oraz inne problemy. Żeby najważniejszą wartością dla wszystkich ludzi była miłość, aby wojny nie miały miejsca. "Nienawiść" - wolałabym, aby to słowo nie istniało. Dlatego często przekładam wyidealizowany obraz ponad ten rzeczywisty. Chyba czasami powinnam zdejmować różowe okulary. Wiadomo, to, co ma miejsce w życiu nie zawsze stanowi odzwierciedlenie tego, jak chciałabym, aby to wszystko wyglądało. Staram się myśleć racjonalnie - nie jestem głupia - oczywiście dostrzegam rysy na szkle. Czasami przyprawia mnie to o smutek, łzy. Ale wracam do tego, iż warto być dobrej myśli, mieć nadzieję na lepsze jutro. Warto walczyć, nie poddawać się. Przecież wszyscy do czegoś dążymy, nawet jeżeli zdaje nam się, że to wszystko jest bez sensu. Zdarza się, że czujemy bezsilność. To normalne zjawisko w życiu człowieka. Właśnie wtedy należy skupić się na tym, co jest dla nas najważniejsze i uświadomić sobie, że jesteśmy w stanie to osiągnąć.
Wierzę w dobro, wierzę w ludzi.
Czy to przejaw mojej dobrej duszy?
Czasami w to wątpię.
Czasami w to wątpię.
Czy jestem naiwna?
Stawiam sobie ciężkie pytania.
Wiem, że nikt na nie nie odpowie,
a jeżeli nawet ktoś chciałby to zrobić,
prawdopodobnie i tak nie zrozumiałby tego tak,
jak widzę to ja - mojego zwariowanego toku myślenia.
Odbywa się we mnie walka - uczucia wojują.
Raz przemawia przeze mnie smutek, raz radość.
Jestem pokręcona.
Czytając post, widzę kilka wątków marnie splecionych w jeden ciąg znaków.
Bardzo możliwe, że tylko ja je dostrzegam.
Tak, świetny początek przygody z blogiem i moimi uczuciami, które czasami są co najmniej dziwne.
Wspaniałe przedstawienie mojej osoby - chyba troszkę zakręconej.
Przepraszam za mały mętlik.
Jednak ciężko wyrzucać to wszystko z siebie.
Inaczej - nie ciężko wyrzucać, ciężko zrozumieć.
SPRZECZNOŚCI tak wiele
SPRZECZNOŚCI tak wiele

Komentarze (0):
Prześlij komentarz
Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]
<< Strona główna